Biurowa miłość – czy warto?

Internet

Zaczynając nową pracę często zastanawiamy się, z jakimi współpracownikami będziemy spędzać czas. Wolnym strzelcom kołacze się w głowie myśl o przeżyciu burzliwego romansu, a nawet o spotkaniu w pracy swojego życiowego partnera. Taka sama sytuacja ma miejsce, kiedy my już pracujemy, a do pracy ma przyjść nowy kolega. Snuje się domysły, na temat tego, jaki ona on będzie, myśli o nim w kategoriach potencjalnego kandydata na biurowy romans.
Czy taki biurowy romans ma sens? Czy może przerodzić się w prawdziwy związek, a jeśli nie, to czy nie zepsuje naszych koleżeńskich relacji? W końcu w pracy spędzamy niemal jedną trzecią swojego życia, warto więc zadbać o dobre relacje…
Wszystko zależy od tego, czy potrafimy ustalić granicę pomiędzy pracą a życiem prywatnym. Największym niebezpieczeństwem jest bowiem przenoszenie korporacyjnych rywalizacji na neutralny grunt. Czy uczucie potrafi przetrwać, jeśli okaże się, że pewnego dnia dwoje partnerów staje się rywalami w walce o zdobycie ważnego projektu? A co, jeśli obiektem westchnień jest przełożony? Czy służbowe relacje w pracy potrafią pozostać za zamkniętymi biurowymi drzwiami i nie dotrzeć za nami do domowej sypialni?
Na te i wiele innych pytań musimy sobie szczerze odpowiedzieć. Pewnie bardzo byśmy chcieli i nawet głęboko wierzymy w to, że uda nam się sprawy służbowe pozostawić w korporacyjnym gabinecie, jednak w rzeczywistości może się to okazać niezwykle trudne. Dobrze wiemy, że stres w pracy potrafi zepsuć nam humor na cały dzień. Jeżeli nasz życiowy partner nie jest naszym współpracownikiem i nie za wiele wie o naszej pracy, to wylewanie w domu żali na złą szefową czy fałszywych kolegów spotyka się z uspokajającym tonem naszej drugiej połówki, co ostatecznie pozwala nam się wyciszyć i odzyskać wewnętrzny spokój. Jeżeli nasz partner pracuje z nami, a sprawa dotyczy również (mniej lub bardziej) jego samego, to emocje ciągną się za nami w drodze z biura do domu, a podkręcane przez oboje partnerów, zamiast się wyciszać, eksplodują. Takie emocjonalne zatrucie towarzyszy nam zatem przez cały dzień.
Gorzej, jeżeli partner jest przełożonym i dzieli nas różnica zdań. Zamiast pozostawić niesnaski w pracy, próbujemy udowadniać swoje racje na gruncie prywatnym. Nie ma mowy o wewnętrznym spokoju, praca idzie z nami do sypialni.
Nie można zatem jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy miłość w pracy jest możliwa? Wszystko jest sprawą indywidualną i zależy od cech osobowości obydwojga partnerów. Serce nie sługa i, jeśli się zakochamy, to trzeba o tę miłość walczyć. Istnieją szczęśliwe związki korporacyjne, a istnieją i takie, które poprzez wspólną pracę wcześniej czy później się rozpadają. Nie ma reguły. Tak samo jednak oddzielne miejsce pracy nie gwarantuje szczęśliwego związku. Na pewno lepiej wystrzegać się korporacyjnych miłości, ale, jeśli już taka się zdarzy, trzeba o nią walczyć. I być gotowym na walkę trudniejszą niż w innym przypadku, ale nie niemożliwą do wygrania. Wszystko zależy od głębokości uczucia, gdyż prawdziwa miłość potrafi przenosić góry.

Previous
Amerykanie na pomoc Polakom
Next
Kim jest wirtualny concierge i kto może nim zostać?

Leave a comment